Stowarzyszenie Ekologiczno - Kulturalne "Wspólna Ziemia" - witamy na naszej stronie
Muzeum Mitologii Słowiańskiej
Biedronka Gąsienica

Bułka z masłem - Asia Milewska

Powrót

2010-05-18 Toaletowe odkrycia

Siedzę sobie właśnie na tarasie naszego hostelu, pod dachem, i nie wiem czy jestem w stanie opisać jakie to wspaniałe uczucie czuć ZIMNO! Leje monsunowy deszcz – czyli po prostu woda leje się kubłami na wszystko wokół. A ja w polarku (!) rozkoszuję się piciem gorącej(!) tutejszej kawy. Wszyscy, którzy tu byli pewnie wiedzą co mam na myśli mówiąc, że zimno jest wspaniałe! Naprawdę tęskniłam za tym uczuciem. No i ta muzyka deszczu...

Są też i inne strony takiej pogody. Wszystkie stworzonka małe i duże chowają się wtedy razem z ludźmi pod dachami, można więc – szczególnie na najniższych piętrach – przyjrzeć się wtedy dokładniej karaluszkom – które od naszych różnią się tym że są mniej więcej 10 razy większe, czy też wszędobylskim i bardzo inteligentnym szczurom. Mam wrażenie ze wszystko tu żyje. Razem z dużą ilością ludzi mieszka tu też ogromna ilość wszelkiego rodzaju przejawiającego się w najrozmaitszy sposób życia. Najfajniejsze do eksplorowania tego tematu są kuchnie i łazienki. Za każdym razem idąc do toalety zastanawiam się co też nowego tam dziś odkryję? Niesamowite jest odkrywanie rożnego rodzaju relacji i symbioz pomiędzy zwierzętami i ludźmi. Gekony – odzywające się “gdakaniem” (z początku byłam pewna ze to jakieś nocne ptaki) - pomagają ludziom w eliminacji rożnego rodzaju insektów. W Taman Negara w łazience naszego hostelu wszędzie spotkać można było bardzo pożyteczne kolorowe ropuszki. Mrówki  - czasem bardzo duże i groźne z wyglądu – oczyszczają łazienki z wszelkich organicznych szczątków. Ostatnio odkryłam też wszędobylskie, wyłażące z każdej dziury pomiędzy kafelkami glisty, które po bliższym przyjrzeniu się okazały się być bardzo ruchliwymi i sympatycznymi dżdżownicami. W jednej z łazienek odkryłam późnym wieczorem ogromną ćmę – była prawie tak duża jak moja dłoń! Jedna z ropuch próbowała na nią zapolować zanim zrozumiała że to dla niej trochę za duży kąsek.

Mnóstwo jest też tutaj sympatycznych, kolorowych kotów. Jednak większość z nich ma bardzo widoczny defekt – zniekształcony ogon. Pytałam mieszkańców dlaczego tak jest. Mówią że to prawdopodobnie wynik chowu wsobnego. Małe kocięta rodzą się już z bardzo zniekształconymi kikutami zamiast ogonów. Tutejsze koty są ogólnie mniejsze od naszych i wydaje się, że są przez ludzi bardzo lubiane, uderza natomiast prawie zupełny brak psów. Gdy zapytałam o to naszego znajomego Hassana odpowiedział, ze w kulturze islamskiej nie ma tradycji trzymania psów. Koran zabrania obcowania z psami, dlatego także i w islamskich częściach Indonezji psów ponoć jak na lekarstwo. W Niemczech studiowałam z dwiema dziewczynami z wyspy Jawa, dla których prawdziwym koszmarem było to, że jeden z naszych niemieckich studentów przychodził na zajęcia z psem – bardzo pociesznym – wziętym zresztą z polskiego schroniska szczeniakiem. Dziewczyny piszczały i wskakiwały na ławki gdy tylko piesek podbiegał do nich żeby się pobawić. Jak tłumaczyły – religia nakazuje im dokładne umycie się 7 razy i siedmiokrotne wypranie ubrań po zetknięciu się ze śliną psa. Nie muszę wspominać że oczywiście mały kundelek zdołał parę razy je radośnie po rękach polizać...  Indonezja czeka na nas już za tydzień. Jestem pewna ze tam będę miała możliwość zebrania jeszcze większej ilości materiału, żeby opisać moje następne toaletowe odkrycia.

 


Fotogaleria:
malezyjski kot
łazienkowi goście
polowanie

Drukuj treść

Zobacz archiwum