Stowarzyszenie Ekologiczno - Kulturalne "Wspólna Ziemia" - witamy na naszej stronie
Muzeum Mitologii Słowiańskiej
Biedronka Gąsienica

Sumienie Czarnej Owcy - blog Radka Sawickiego

Powrót

2011-11-14 Warszawa w ogniu, czyli maszerujący patrioci

Dzisiejszy "Fakt" donosi: Niemieccy bojówkarze zdemolowoali stolicę. Pytam zatem: jak tego dokonali, skoro w czasie trwania największych zadym siedzieli zamknięci w warszawskich aresztach?! Liderzy Młodzieży Wszechpolskiej twierdzą z kolei, że rozrabiający w Warszawie kibole, których sami zaprosili do swojego Marszu Niepodległości, to tak naprawdę lewicowi prowokatorzy. Cóż za cynizm! Ile jeszcze bzdur zaserwują nam media i politycy?

Byłem w Warszawie blokować tegoroczny pochód Marszu Niepodległości i wiele barwnie opisywanych w mediach wydarzeń obserwowałem z bliska. W przeciwieństwie chyba do opisujących je dziennikarzy. Najwięcej kłamstw puszczonych w eter i w prasowe rubryki dotyczy  jak sądzę osławionych Niemców z antyfaszystowskiej organizacji Antifa. Na prawicy hucznie i z silnie akcentowanym nawiązaniem do dziejowych wydarzeń zapowiadano ich przyjazd, to głównie w celu odparcia germańskiej Antify mobilizowano kiboli z całej Polski. Niemców przyjechało niespełna stu pięćdziesięciu. Byłem z koleżankami i kolegami z Chojnic, Torunia i innych polskich miast w kawiarni Nowy Wspaniały Świat, kiedy kolumną przymaszerowali do tegoż lokalu. Nie zaczęli gwałcić  obecnych w lokalu polskich kobiet ani bić mężczyzn! Około godziny 12:00 wspólnie wymaszerowaliśmy z kawiarni w kierunku umówionego miejsca blokady, czyli na ulicę Marszałkowską. Wówczas doszło do krótkiego spięcia pomiędzy garstką łyso ogolonych mężczyzn w barwach ONR a idącymi Niemcami. Antifa została szybko i bezpardonowo odepchnięta od narodowców przez policję. Jak sądzę całe zdarzenie była to celowa prowokacja policji nastawiona na stworzenie pretekstu do wyeliminowania Niemców z blokady jeszcze zanim do niej dotrą.

Kolejne, zdecydowanie bardziej brzemienne w skutkach wydarzenie miało miejsce już po kilku minutach. Z naprzeciwka ulicą Nowy Świat nadeszła szóstkami grupa rekonstrukcji historycznej w mundurach z epoki napoleońskiej. Oni szli ulicą, my chodnikiem. Mijając nas jeden z napoleończyków zawołał w naszą stronę "Jebane Szwaby, won!". Ktoś z Antify doskoczył do niego i zaczęła się szarpanina. Nie przerodziła się jednak w otwartą walkę obu grup, jak piszą niektóre tytuły. W skali tego, co działo się 11 listopada w Warszawie mógł to być nic nieznaczący epizod. A jednak policji wystarczył do tego, by rzucić się na nas i zdecydowaną większość maszerujących w stronę blokady Niemców i Polaków na powrót wepchnąć do kawiarni. Jak się później dowiedziałem ponad dziewięćdziesięciu Niemców i spora grupa Polaków została aresztowana. Wypuszczono ich dopiero w sobotę, zatem siłą rzeczy nie mogli uczestniczyć ani w blokadzie Marszu Niepodległości, ani w jakichkolwiek aktach wandalizmu, które ochoczo zarzucił im "Fakt" i inne media.

Wraz z kilkoma osobami zdołałem ukryć się w podwórku, do którego umknęliśmy bramą od Nowego Światu. Po kilkunastu minutach pozbieraliśmy się z innymi osobami, które uniknęły zagnania przez policję do kawiarni. Wspólnie, unikając krążących po mieście "patriotycznych" bojówek, dotarliśmy szczęśliwie do blokady, czyli do Kolorowej Niepodległej. Z kolegami, z którymi pojechałem do Warszawy, przyłączyliśmy się do grupy osłaniającej tył blokady, czyli ten jej fragment skąd teoretycznie nie powinni nadejść narodowcy. A jednak przychodzili w mniej lub bardziej licznych grupach i próbowali nas atakować. Antifa, mimo, że bez Niemców, dawała im skuteczny odpór. W końcu pojawili się policjalnci, którzy zaczęli osłaniać Kolorową Niepodległa także i od tej strony.

Od strony Placu Konstytucji, gdzie zbierali się uczestnicy Marszu Niepodległości, policja chroniła blokujących już wcześniej. Jednak robocopom z prewencji zdarzało się zaspać i wówczas dochodziło do krótkich spięć Antify z atakującymi bojowcami spod znaku krzyża celtyckiego (pokazuje to krążący w necie film). Osobiście uważam, że gdyby nie obecność radykalnie i konfrontacyjnie nastawionych ludzi z Antify, to marny byłby los zgromadzonej na Kolorowej Niepodległej masy rozśpiewanych i roztańczonych antyfaszystów - pacyfistów.

Później, po godzinie 15:00, widzieliśmy już tylko petardy i strugi wody wystrzeliwane z policyjnych armatek wodnych. To jakieś pół kilometra przed nami, na Placu Konstytucji, policja zmagała się z uczestnikami Marszu Niepodległości. Co jakiś czas dochodziły nas ponure newsy o płonących samochodach, o pobitych przez kiboli dziennikarzach, o policyjnych prowokacjach i rzucanym w policję bruku. Blokada na ulicy Marszałkowskiej jednak twardo trwała i plan przemarszu neofaszystów i narodowców przez centrum stolicy nie powiódł się. Część z nich wdała się w wojnę z policją, część zaś - w tym organizatorzy Marszu Niepodległości z Młodzieży Wszechpolskiej - ruszyli inną trasą w stronę Placu na Rozdrożu, pod pomnik Dmowskiego.

--------------------

Pojechałem do Warszawy blokować Marsz Niepodległości nie dlatego, że mam coś przeciwko patriotom czy patriotycznym świętom. Wręcz przeciwnie, sam uważam się za patriotę i bliskie są mi postawy wielu polskich patriotów z minionych czasów. Począwszy od filomatów, po żołnierzy AK czy partyzantów z "Gryfa Pomorskiego". Jednak moim bohaterem zdecydowanie nie jest Roman Dmowski. Wizja Polski jaką snuł jest mi wroga, podobnie jak wszelkie inne formy nacjonalizmów. Nie godzę się na zawłaszczanie idei patriotyzmu przez narodowców. Nie godzę się na jedną, brunatną, wizję i interpretację historii naszego kraju. Nie godzę się, by neofaszyści mieli prawo funkcjonować w przestrzeni publicznej. Dlatego postanowiłem blokować przemarsz środowisk otwarcie odwołujących się do przedwojennych polskich nacjonalistów, nawołujących do czystek etnicznych i rasizmu. Byłem tam, ponieważ najważniejsze narodowe święto chcieli zawłaszczyć dla siebie i swojej ksenofobicznej propagandy narodowcy spod znaku Organizacji Narodowo - Radykalnej i Młodzieży Wszechpolskiej.

Patriotyzm - tak, nacjonalizm - nie.


foto © Radosław Sawicki


Fotogaleria:
Kolorowa Niepodległa i robocopy
robocopy, za nimi Marsz Niepodległości
policja twardo stąpa po ziemi...

Drukuj treść

Zobacz archiwum